Polski Design? Folklor, tradycja, rzemiosło.

„Polski design (uogólniam) jest jeszcze niedojrzały, ma skromne 20 lat, jest naiwny z trądzikiem na nosie” – powiedziała Zuzanna Skalska komentując wyniki ankiety.

Grupa blisko tysiąca osób wzięła udział w ankiecie „Polski design?”, którą podczas Łódź Desing Festival przygotowali wspólnie B+R Studio oraz DesignAlive .

polski design

designalive

Ankietowaną grupę należy określić jako osoby zainteresowane designem. Dlatego wyniki ankiety nie są reprezentatywne dla całego społeczeństwa, są natomiast szczególnie ważne z punktu widzenia środowiska. Największą grupą, która udzieliła odpowiedzi byli studenci i uczniowie – blisko 40% ankietowanych, natomiast projektanci i architekci stanowili ponad 25%. Inne badane grupy to przedstawiciele biznesu, nauki, sztuki i mediów oraz innych zawodów.
Ponad połowa ankietowanych wskazywała folklor jako dominującą pozytywną cechę polskiego designu. Co ciekawe cecha ta wygrywała we wszystkich kategoriach wiekowych oraz praktycznie wszystkich branżach. Jedynie wśród przedstawicieli mediów częściej niż folklor wskazywano „eksperyment” jako główną cechę polskiego designu.

 

mało kto w polskim designie dostrzegł skojarzenia związane z innowacją i biznesem, takie jak np. technologia i analiza. Za to wysoko znalazły się „eksperyment” oraz „kreatywność”, co może wiązać się z faktem, że wysoko cenimy naszych projektantów. W kolejnym punkcie pytaliśmy bowiem o mocne strony polskiego projektowania. Według ankietowanych są nimi właśnie projektanci, co może się wydać zaskakujące, na równi z rzemieślnikami. Niemały wpływ miała z pewnością struktura respondentów, w większości związanych zawodowo z projektowaniem. Według nich w ludziach siła i to cieszy. Jednak umiejętności projektantów i nieocenione bogactwo jeszcze funkcjonującego w Polsce rzemiosła, bez podejścia biznesowego i innowacyjnego, procentuje w większości jedynie konceptami i jednostkowymi produktami głównie dekoracyjnymi.

Do myślenia daje również niskie mniemanie o polskich producentach. Tym bardziej, że polskie fabryki są w świecie cenione za jakość, fachowców i terminowość, niestety produkują głównie pod cudzymi markami z Włoch, Niemiec, Szwecji. Ciuchy Hugo Boss czy meble Ikea powstają właśnie w polskich fabrykach, o których nie mamy pojęcia, że istnieją, bo nie wytwarzają rozpoznawalnej własnej marki. Co też z badania wynikło – marki, a właściwie ich niedobór, to najsłabszy punkt polskiego wzornictwa w postrzeganiu ludzi zainteresowanych i zorientowanych w tematyce designu. Choć kilka polskich marek rośnie w siłę i buduje swój wizerunek w kraju i za granicą to nie jest to zauważalne i doceniane. Co gorsza polskie marki często wydaja się jakieś obce (np. Inglot, Wittchen, Gino Rossi)…

Czego zatem brakuje w tej układance? Mamy dobry potencjał produkcyjny, mamy cenione za granica rzemiosło, mamy zdolnych ludzi. Co powinno być katalizatorem tej reakcji, by w końcu zaczęły się rozwijać polskie marki kojarzące się z dobrym projektowaniem, innowacją?

O subiektywny komentarz poprosiliśmy Zuzannę Skalską, trendwatcherkę na stałe mieszkającą w Holandii: – Ankieta przeprowadzona na próbie prawie 1000 Polaków to duży sukces. Oglądając jej wyniki zadziwiła mnie struktura respondentów, miałam mieszane uczucia. Prawie jedna trzecia to studenci szkół projektowych, zaraz za nimi ogromna armia samych projektantów, za którymi podążają architekci i pozostali uczniowie… A media i biznes to skromne 5 proc.? I tu właśnie przyszło mi do głowy, że to właściwie jest odpowiedź na pytanie, jaką tożsamość ma polski design? Polski design (uogólniam) jest jeszcze niedojrzały, ma skromne 20 lat, jest naiwny z trądzikiem na nosie. Polski design do tego to matriarchat, którego podstawą są folklor, rzemiosło i tradycja. Nic dziwnego, że Polski design nie kojarzy nam się z biznesem, ekonomią i wielkimi markami, bo te są przykładami królestwa mężczyzn. Cytując pewnego polityka: “to jest oczywista oczywistość”, że polski design to takie kółko nowoczesnych gospodyń miejskich czytających kolorowe gazety w trendy kawiarniach, na trendy ulicach największych polskich miast. Kobiety! Obudźcie się i przestańcie uprawiać artystyczną manufakturę tylko zacznijcie łączyć się w duże silne grupy projektowe, aby być równym partnerem do rozmów biznesowych a nie anielską solistką z zespołu ludowego.